Tak jak wspominałem w poprzednim poście, chciałem poznać prawdziwą Tajlandię, a nie ten zatłoczony i komercyjny moloch. Żeby jednak zrozumieć, dlaczego coś wygląda dzisiaj tak, a nie inaczej, trzeba zrozumieć tego przyczyny, a nie skupiać się na skutkach. Z tego też powodu, po kilku dniach pobytu w Bangkoku postanowiłem udać się do Ayutthaya — miasta, które było poprzednią stolicą Tajlandii.

Gdy przyjechałem do tego miasteczka, czekała na mnie nielicha niespodzianka. Okazało się, że odbywa się tam bardzo duży festiwal dotyczący dziedzictwa kulturowego Tajlandii. Po zostawieniu rzeczy w hostelu, nie tracąc czasu, ruszyłem sprawdzić co mnie może tam spotkać. Po tym festiwalu, mam wrażenie, że w Phuket lub w Bangkoku jedzenie robi się raczej na masę i żeby tylko zapchać żołądek. Na imprezie tej, było wiele budek z tradycyjnym tajskim jedzeniem. Nawet nie wiem, jak te potrawy się nazywały i z czego były zrobione — bo prawie nikt nie mówił tam po angielsku — ale to właśnie tutaj polubiłem kuchnię tajską. I to nie jest jakiś tam ryż z krewetkami czy kurczak po tajsku. Żeby opisać te wszystkie potrawy, potrzebowałbym chyba oddzielnego wpisu na blogu. Mówiąc po krótce, spotkałem tam taką różnorodność smaków, że żałowałem, że nie mogę wcisnąć w siebie więcej jedzenia. Jak na co dzień nie specjalnie przykładam uwagę do tego co jem, to tam myślałem, że sobie pięty poprzecieram z radości, tak mi wszystko smakowało 

Po zachodzie słońca, zorganizowane było ponad godzinne przedstawienie dotyczące historii Tajlandii. Brało w nim udział kilkuset aktorów, słonie, konie, efekty świetlne i dźwiękowe, sztuczne ognie, a wszystko to w otoczeniu prawie 700 letnich zabytków. Nie można tego inaczej skomentować niż używając słów Stefana „Siary” Siarzewskiego: „Mają rozmach skurwisyny” 

No a jak już jestem przy temacie historii Tajlandii. W okresie X-XII wieku mieszkańcy ówczesnych południowo-zachodnich Chin zaczęli osiedlać się na obszarach dzisiejszej Tajlandii. W roku 1351 Ayutthaya została wybrana jako nowa stolica. Miasto to niesamowicie rozkwitało. W XVII wieku mieszkało tu ponad milion osób, co przewyższało 2-krotnie liczbę ludzi mieszkających w tym samym okresie w Londynie i uczyniło to miasto największym na świecie. To właśnie ono było ówczesna stolicą handlu całej Azji, a istnieją opinie, że nawet świata. Niestety w 1767 roku miasto zostało doszczętnie zrujnowane i splądrowane przez wojska Birmańskie. Po kilkunastu latach stolica została przeniesiona do Bangkoku, gdzie znajduje się do dziś. Koniec bardzo uproszczonej historii.

Po obejrzeniu przedstawienia było już dość późno, więc udałem się do hostelu. Po raz pierwszy odkąd opuściłem Polskę, postanowiłem poczuć się jak bogacz i wynająłem pokój, gdzie miałem spać sam. No tylko, że z tą samotnością to tak nie do końca mi wyszło. Po wejściu do pokoju okazało się, że zostawiłem na łóżku ciastka, i teraz miałem całe łóżko w mrówkach. Myślałem, że takie obrazki można zobaczyć tylko w kreskówkach, ale nie. Na łóżku był dosłownie czarny sznur mrówek, który kręcił się od ciastek, przez łóżko, ścianę do dziury w suficie i z powrotem. Wyrzuciłem ciastka do śmietnika na zewnątrz, żeby pozbyć się mrówek i chciałem się wykąpać. A w łazience kolejny gość. Zanim wziąłem prysznic, musiałem przegonić z łazienki jaszczurkę. Gdy myślałem, że w tym hostelu już więcej gości mieć nie będę, położyłem się na drugiej stronie łóżka — bo mrówki jeszcze nie zdążyły go dobrze opuścić — i zobaczyłem, że po podłodze, biega sobie beztrosko dość pokaźnych rozmiarów karaluch. Gdy go zobaczyłem u siebie w pokoju, wiedziałem że powiedzenie „karaluchy pod poduchy” już nigdy nie będzie dla mnie brzmiało tak samo pozytywnie jak kiedyś 

Po pobycie w Ayutthaya, postanowiłem się udać do oddalonego o jakieś 350 km miasteczka Buriram. Znalazłem najtańszą opcję podróży — pociągiem za 5,5 zł. Może luksusów nie było. Pociąg był dość zatłoczony, nie miał klimatyzacji, a na zewnątrz było ponad 30 stopni Celsjusza. Dodatkowo, w środku ławki były drewniane, a podróż trwała ponad 6 godzin. No ale zawsze to parę złotych w kieszeni zostaje  Swoją drogą przy takich cenach, średnio opłaca się podróżować autostopem.

W samym mieście Buriram nie ma zbyt wiele do oglądania, ale jest to dobra bazą wypadową do odwiedzenia historycznego parku Phanom Rung. Można tam zobaczyć jeden z najstarszych zabytków, jakie zachowały się do tej pory w Tajlandii. Pomimo że główną religią w Tajlandii jest buddyzm, to świątynia ta powstała ku czci jednego z głównych dewów w hinduizmie — Śiwy.

Po zwiedzeniu tych wszystkich zabytków wróciłem do Bangkoku z zamiarem spędzenia w stolicy jeszcze kilku dni. Gdzie się udam dalej, to przyznam szczerze nie mam pojęcia. Jak wymyślę gdzie — to tam pojadę