Tag

Początek

Browsing

Ruszam ze stroną

Od około pół roku mieszkam i pracuje w Pradze. Żyje sobie bez zbędnych ciśnień, zmartwień i bez pośpiechu. Systematycznie odkładam pieniądze na kolejne podróże, a w międzyczasie postanowiłem usprawnić coś co mi urągało od dłuższego czasu. Przez ponad pół życia zajmuje się tworzeniem stron internetowych / front endem. Dokuczał mi zawsze fakt, że treści, które publikuję na blogu, nie są w postaci strony internetowej, tylko wrzucam je jako posty na tablicę na fb. I tak też siadłem na kilka dni do komputera, i przerobiłem mojego facebookowego bloga na stronę internetową. Tak więc na początek wrzucam tutaj treści, które do tej pory były opublikowane na facebooku. Od teraz będę kontynuował pisanie treści tak jak chciałem – na mojej stronie internetowej, a fb będzie pełnił raczej funkcję powiadamiania o nowych postach. Dzięki za odwiedzenie tej strony i zapraszam do zapoznania się z jej treścią!

Penang Island

Kilkanaście dni temu, będąc na północy Tajlandii wsiadłem w autobus, następnie w pociąg, a na końcu w busa i taką kombinacją dotarłem do Malezji, na wyspę Penang. Postanowiłem osiąść tutaj na trochę i zająć się szukaniem pracy, żeby zarobić na dalsze wojaże. W każdym razie po kilkudziesięciu godzinach podróży i pokonaniu prawie 2000 kilometrów, gdy za oknem busa panował już zmrok, dotarłem na miejsce. Znalazłem zakwaterowanie w jakimś 20 osobowym pokoju i poza rzęsistym deszczem, wiele się tego wieczoru już nie wydarzyło. Za to następnego dnia z samego rana ruszyłem na poszukiwanie pokoju na dłuższy pobyt. Znalazłem w internecie jedno z tańszych ogłoszeń i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że w ogłoszeniu znajdowała się informacja: “wynajmę tylko mężczyznom”. Początkowo pomyślałem, żeby to olać, bo to pewnie ogłoszenie jakiegoś pedała. Po chwili jednak fantazja mnie ponisła i pomyślałem, że może jednak zastanę tam cycatą Azjatkę, która czeka na księcia z…

Pierwsze dni w Tajlandii

Coś się kończy – coś się zaczyna. Takim też sposobem dobiegła końca moja podróż autostopem dookoła Nowej Zelandii, a rozpoczęła przygoda z Azją. Kilka dni temu wylądowałem w Tajlandii w prowincji Phuket. Miałem co prawda zarezerwowany hostel, ale nie bardzo miałem koncepcję jak mam się tam dostać. Znalazłem jakąś darmową ulotkę z mapą i gdy podszedłem do budki sprzedającej bilety na busa, sprzedawczyni nie chciała nawet spojrzeć na moją mapę. Sprzedała bilet i zajęła się kolejnym klientem. Gdy podszedłem do kierowcy, ten też nieszczególnie był zainteresowany, tym gdzie jadę. Zabrał ode mnie plecak, rzucił do bagażnika i popchnął w stronę drzwi prawie pełnego już busa. Po chwili ruszyliśmy, a ja nawet nie wiedziałem, w jakim kierunku zmierzamy. Po jakimś czasie bus zatrzymał się przy informacji turystycznej. Kazano mi siąść naprzeciwko jakiejś kobiety, która podobno miała mi wytłumaczyć co i jak. No i tak siadam, patrzę duża głowa, ręce dość owłosione……

Początek przygody

Początkowo miałem prowadzić tylko zamkniętą grupę na FB dla najbliższych i pisać co jakiś czas wiadomości, żeby wiedzieli, czy żyję. Jednak trochę znajomych pisze do mnie, co tam słychać więc pomyślałem, że w sumie skoro i tak publikuje te informacje, to może kogoś zainteresuje jak świat wygląda i jak mi się w nim żyje. Zaczynając prowadzić tego bloga jestem w Nowej Zelandii, tylko co ja właściwie tam robię? Tego sam się nie spodziewałem jeszcze kilka miesięcy temu. Zaczęło się niewinnie. Miałem bardzo fajną pracę jako programista. Pewnego dnia w moim biurze zwolniło się biurko obok dużego okna, a ja pomyślałem, że będzie fajnie mieć widok na zewnątrz, a nie na kuchnię. I jak tam siadłem to nie mogłem już tam usiedzieć. Co chwilę, gdy spojrzałem na prawo to albo ktoś jechał na rowerze, albo biegał, a to innym razem widziałem śmiejących się ludzi, a to jakaś ładna dziewczyna szła ulicą……